Wola upadku

Wola Pękoszewska, 55 kilometrów na zachód od Warszawy. Między 1895 a 1898 rokiem.

Na tarasie dworu siedzą jego właściciele, rodzina Górskich, Konstanty, jego siostra Pia, ich rodzice Maria z Łubieńskich Górska i Jan Górski oraz Olga Biernacka (albo Maryla Chłapowska) i malarz Józef Chełmoński. Górscy to rodzina ziemiańska, dość zamożna. Na zdjęciu drugi od prawej Jan, senior domu, jest agronomem, tworzy w majątku owczarnię, zakłada też uprawy chmielu i buduje gorzelnię. Na lewo od niego, patrząca na coś z boku kadru, siedzi uczennica Chełmońskiego, Olga Biernacka lub Maryla Chłapowska, nie mamy pewności. Obok niej, w fotelu, w kraciastej sukni, Maria, żona Jana, dobrodziejka malarza, wspierająca go finansowo i szukająca klientów na jego obrazy. Stojąca obok matki Pia, najmłodsza na zdjęciu (umrze dopiero w 1974 roku w wieku 96 lat), będzie malarką, jak Olga, czy może Maryla, uczennicą Chełmońskiego. Brat Pii, Konstanty, zwany Kociem, to „piękny duch w Polsce współczesnej”, jak nazwie go krakowski „Czas” w jego nekrologu w 1909 roku. Bujający się w fotelu jest więc pisarzem, historykiem literatury i krytykiem sztuki, wykładowcą w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie. Wreszcie, na ławce obok Jana Górskiego widzimy samego Chełmońskiego, mieszkańca pobliskiej Kuklówki, częstego gościa Woli aż do swojej śmierci w 1914 roku. To autor „Bocianów”, „Orki” i „Babiego lata”, „najwybitniejszy malarz krajobrazu wsi polskiej”, jak czytamy na tablicy pamiątkowej, którą zawieszono wewnątrz dworu, gdy jeszcze działała tutaj szkoła.

Górscy, mecenasi i przyjaciele malarza, są właścicielami majątku od 1825 roku (albo, według innego źródła, od 1826), gdy Franciszek Górski, generał wojsk Królestwa Kongresowego i ojciec Jana, kupił Wolę od Krasińskich z Radziejowic. Niedługo później powstał dwór na planie prostokąta, o czterospadowym dachu. Jest parterowy, o konstrukcji drewnianej, ale tynkowany. Prawdopodobnie już w trakcie międzywojennej rozbudowy, po śmierci Jana, Marii i Konstantego Górskich i Chełmońskiego,  dodany zostanie ryzalit, przez który prowadzi wejście do dworu. To najbardziej imponująca część dworu, o neobarokowym szczycie, z kartuszami herbowymi Górskich i Szembeków i inskrypcją: „Ja, Panie, niechaj mieszkam w tem gnieździe ojczystem, a Ty mnie zdrowiem obdarz i sumieniem czystem”. To fragment fraszki Kochanowskiego „Na dom w Czarnolesie”, wykuty, jak wskazuje data, w 1923 roku. Pewnie i wtedy powstanie też piętrowa przybudówka kryta spadzistym dachem o nieco zakopiańskiej formie, nie pasująca do reszty.

Wola Pękoszewska, 1994 rok.

 

 

Na dwóch czarno białych zdjęciach umieszczonych w „Spotkaniach z Zabytkami” (nr 6 (88)) widać dwór w Woli Pękoszewskiej. To ilustracja do tekstu Waldemara Baraniewskiego i Tadeusza S. Jaroszewskiego o dawnej siedzibie Konstantego Górskiego, która już od pół wieku nie należy do rodziny.  Najpierw, za okupacji, dom Górskim odebrała żandarmeria niemiecka, potem z majątku wyzwoliła ich reforma rolna. W gorzelni i sąsiednich budynkach gospodarczych utworzono spółdzielnię rolna, a we dworze szkołę. Na zdjęciach widać godło nad wejściem, obok stoi zaparkowany żuk. Budynek nie jest w najlepszych stanie, nawet ze słabej jakości zdjęć widać zawilgocenia, kruszejące schody, odpadający tynk. Brakuje remontów, ale przynajmniej dwór jest ogrzewany, wykorzystywany na co dzień, jakoś żyje.

Wola Pękoszewska, 2019 rok.

Przy bramie i wokół dworu śmieci, dziesiątki butelek, puste opakowania. Stan dworu coraz gorszy, powoli zapada się dach, dziś z papy.  Taras na którym siedzieli Górscy, Biernacka i Chełmoński ciągle stoi, choć zarasta trawą. Przyroda rości sobie do dworu coraz większe pretensje, bluszcz oplata ryzalit, na szczycie rosną już małe drzewka. W ten sposób przyroda nadrabia straty z zabytkowego parku, starszego nawet niż budynek. Tam kilka drzew już porąbanych, może to właśnie ich pnie leżą w środku, w jednym z pokoi przerobionych na magazyn opału? Czy ten magazyn to pomysł dyrekcji szkoły? A może dopiero po jej likwidacji, z opustoszałego wnętrza postanowiono zrobić użytek?

Dwór w Woli Pękoszewskiej mógłby być jednym z setek podobnych miejsc w Polsce, gdzie właściciele, gmina, czy KOWR (dawniej Agencja Nieruchomości Rolnych) są zbyt biedni, żeby podjąć się remontu. Albo jednym z tych pałaców, gdzie nie ma już co remontować, bo budynek, rabunkowo eksploatowany, pozbawiony wyposażenia, czeka na ostateczną śmierć.  Ale nie jest. Szkołę zlikwidowano w 2005 roku, a rok później został odkupiony, za dość symboliczną kwotę, przez spadkobierców. W środku ciągle stoją piece kaflowe, na piętro prowadzą schody z drewnianą, rzeźbioną balustradą, zachowała się oryginalna stolarka drzwiowa i okienna z klamkami. Wszystko niszczeje, niezabezpieczone, niesprzątane, dewastowane.

Takich miejsc na Mazowszu prawie nie ma. Takich dworów, jeszcze o drewnianej konstrukcji, jest niewiele w Polsce w ogóle.  W Woli Pękoszewskiej miała powstać izba tradycji rodziny, mimochodem powstała izba wytrzeźwień i oby kogoś w końcu otrzeźwiła do działań.

Bardzo dziękuję za pomoc w zebraniu materiałów Andrzejowi Biernackiemu, autorowi albumu „Mazowieckie siedziby Józefa Chełmońskiego” (2014), z którego pochodzi dziewiętnastowieczne zdjęcie. O stanie dworu w Woli Pękoszewskiej, z prośbą o interwencję, powiadomiłem Wojewódzki Urząd Konserwatora Zabytków w Łodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *